SUPLEMENTY IHERB ZNIŻKA KOD
Jak kupować na iherb? Poradnik + kod zniżkowy
24 marca 2016
pełnoziarniste muffiny bananowe przepis
Pełnoziarniste muffiny bananowe z cynamonem bez cukru
1 kwietnia 2016

Dieta w PCOS – zalecenia ogólne

dieta w pcos

Dieta w PCOS nie jest jednorodna i bardzo zależy mi na tym, żebyś czytając ten wpis pamiętała, że to co jest odpowiednie dla Ciebie, nie musi być odpowiednie dla znajomej z PCOS i odwrotnie. Zalecenia dietetyczne w PCOS charakteryzują się pewnymi cechami wspólnymi, ale modyfikowane są zawsze w zależności od indywidualnych cech i stanu zdrowia pacjentki.

Dzisiaj przedstawię Ci zalecenia ogólne, które może zastosować każdy jeśli nie ma innych przeciwwskazań medycznych czyli chorób współistniejących, które wymagają konkretnych wykluczeń produktów (np. osoba z PCOS, która ma jakieś nietolerancje, celiakię, hipercholesterolemię).  Należy jednak pamiętać, że jeśli po dostosowaniu się do zaleceń ogólnych (tych, które przedstawię) nie dostrzega się poprawy należy niezwłocznie zgłosić się do dietetyka by sprawdzić gdzie leży problem w braku efektów np. braku zmniejszenia masy ciała, przywróceniu miesiączki. Tyle tytułem wstępu. Zapraszam. 🙂 

 

ODPOWIEDNIE ŹRÓDŁA WĘGLOWODANÓW

 

Z uwagi na fakt, że kobiety z PCOS mają niemal zawsze problemy z metabolizmem węglowodanów oraz ich komórki cechuje insulinooporność (komórki nie reagują prawidłowo na insulinę i w efekcie zwiększa się poziom glukozy we krwi) najważniejsze jest zastosowanie diety o niskim indeksie glikemicznym.

Produkty żywnościowe są klasyfikowane na postawie wpływu jaki mają na glukozę we krwi i to stanowi istotną informację dla osób z insulinoopornością.

 

Więcej o indeksie glikemicznym przeczytasz w następnym wpisie. Najważniejsze na ten moment jest uzmysłowienie sobie, że należy wybierać produkty nieprzetworzone, pełnoziarniste. Poniżej znajdują się ogólne zasady wybierania odpowiednich źródeł węglowodanów na diecie w PCOS:

 

  • pieczywo: razowe, pełnoziarniste, najlepiej żytnie na zakwasie, bez dodatków słodów, karmelu, mleka w proszku (pieczywo powinno mieć w składzie mąkę razową, wodę, sól, drożdże i ewentualnie nasiona lub pestki: dyni, słonecznika, siemię lniane, mak)

  • płatki śniadaniowe naturalne np. żytnie, gryczane, jęczmienne, owsiane, bez dodatków suszonych owoców, karmelizowanych owoców, cukru, miodu, najlepiej nie kupować gotowych mieszanek, ewentualnie robić własnej roboty

  • makarony: razowe, z mąk pszennej, żytniej, orkiszowej i innych, należy unikać i jeść naprawdę od święta białe pieczywo i produkty wypiekane z pszennej mąki czyli pieczywo cukiernicze (drożdżówki, pączki, croissanty, rogale z ciasta francuskiego itp.), ciasta, ciasteczka

  • ryż dziki, brązowy – unikamy ryżu oczyszczonego, białego

  • kasze: najlepsze są „grube kasze” czyli gryczana, jęczmienna lub pęczak, ale wspaniała jest również kasza jaglana, unikać należy natomiast kaszy manny, kuskusu

  • ziemniaki powinny stanowić raczej rzadki element diety niż jej podstawę

  • warto wybierać również mniej popularne zboża i pseudozboża czyli komosę ryżową, amarantus, teff

  • soki, nektary i napoje są właściwie wykluczane z diety, nawet soki świeżo wyciskane powinny być spożywane bardzo sporadycznie (zawsze lepszym rozwiązaniem jest zjedzenie całego owocu!)

  • owoce suszone, puszkowane, kandyzowane – mogą być spożywane raz na jakiś czas, raczej również od święta lub jako baza do robienia zdrowych domowych słodyczy np. pralinek morelowych, daktylowych itp.

  • owoce świeże i mrożone: należy uważać na arbuzy, winogrona, banany, melony (nie należy jeść ich codziennie i w dużych ilościach), reszta owoców według mnie jest w porządku – przy bardzo dużej insulinooporności na początku można/trzeba wykluczyć owoce całkowicie lub spożywać w małych ilościach

  • warzywa: uważać trzeba na ziemniaki, buraki zwłaszcza gotowane, kukurydzę i niektórzy uważają, że ma marchewkę gotowaną, ale według mnie nie ma się czego bać, bo najczęściej gotowana marchewka czy buraki spożywane są na obiad, a ten wraz ze źródłami białka i tłuszczów nie stanowi tak dużego problemu w przypadku glikemii poposiłkowej. 

 

CZYSTE JEDZENIE

 

Koncepcja „clean eating” czyli czystego jedzena przyszła do nas jak zwykle z USA, ale nie jest niczym nowym. Tak naprawdę nasi przodkowie jedli „czysto”, a „brudne jedzenie” przyszło do nas wraz z rewolucją przemysłową i żywnościową. Jeszcze z czasów dzieciństwa można pamiętać „czyste” przekąski i żywnośc, która z półproduktów przygotowywana była przez nasze mamy, babcie i ciotki. Wtedy z mąki, wody,oleju i cukru robiło się naleśniki na słodko…z serem i owocami. Jadło się też chleb na zakwasie z pieczoną szynką (100% mięsa) i ogórkiem kiszonym. Nie piszę tego, żeby pokazać jak się jadło, ale aby pokazać, że naleśniki przygotowywane były w domu, a nie kupione na tacce w sklepie. Aby przygotować coś co dzisiaj jest uznane za absolutnie niezdrowe (naleśniki!) trzeba było włożyć sporo pracy zanim się je zjadło. To też jest ważne w kontekście żywności. Ta gotowa, z półek, nie wymaga od nas właściwie żadnego wysiłku. Należy tylko przeżuć i już. Takiej żywności z pewnością unikamy. I na pewno nie jest ona „czysta”.

Koncepcję „clean eating” można opisać tak naprawdę w kilku słowach czyli: jedz żywność prawdziwą taką, która rosła na polu, nie została przetworzona, taką która chodziła po ziemi, pływała, taką do której nie zostały dodane żadne barwniki, spulchniacze, wypełniacze, słodziki itp. W tą koncepcję nie wpisują się zatem żelki ze sklepu, pieczywo chrupkie czy gorący kubek.

Czyste jedzenie ma swoje ograniczenia. Bo gdzie zaczyna się i kończy  proces oraz stopień przetworzenia żywności? Przecież chleb to nie ziarna w całości prosto z pola, ale zlepek z mąki czyli już jest trochę przetworzony. Ja traktuję czyste jedzenie w kategorii produktów, które nie mają zbędnych dodatków, są bardziej półproduktami z których należy coś przyrządzić. Dobrze, żeby Twoja dieta obfitowała w warzywa, owoce, nasiona, orzechy, pełnoziarniste produkty zbożowe (jeśli nie wykluczasz glutenu), które nie zostały specjalnie oczyszczone by miały biały kolor, „czysty” nabiał czyli bez barwników, słodzików, ulepszaczy, musli, syropu glukozowo-fruktozowego i promila dodatku owoców.

Zawsze możesz zadać sobie pomocnicze pytania, które pomogą jeść czysto. 

  • Czy jadła to moja babcia?
  • Czy to co jem rosło w ziemi, na drzewie?
  • Czy to co jem pływało, chodziło po ziemi?
  • Ile składników ma to co chcę zjeść?
  • Czy znam te składniki?
  • Czy ten produkt jest mi znany, wiem z czego został zrobiony? Czy mogę go użyć by przyrządzić zdrowe dania?


Jeśli nie znasz składników produktu, który chcesz zjeść, a nazwa na opakowaniu przypomina tablicę Mendalejewa – zrezygnuj z tego produktu. Wybierz to co znasz. Dieta w PCOS tak naprawdę sprawia, że bez żalu możesz ominąć większość półek w sklepach, bo one uginają się od przetworzonej żywności. 


DOBRE ŹRÓDŁA BIAŁKA

 

Ilość białka w diecie kobiet z PCOS jest szczególnie ważna w tych przypadkach, które są związane z nadwagą i trudnościami ze schudnięciem. Białko oraz odpowiednia ilość kilokalorii jest także ważna w przypadku kobiet, które straciły regularne cykle menstruacyjne i walczą o przywrócenie miesiączki. Białko wpływa na przyspieszenie metabolizmu, zapewnia większą sytość po posiłkach, w przypadku planów odchudzających przeciwdziała utracie mięśni zwłaszcza w połączeniu z aktywnością fizyczną, a także zapobiega niedożywieniu wynikającemy z niedoborów białka. 

Uważa się, że dieta kobiety z PCOS, która ma nadwagę/otyłość powinna zawierać minimum 20% białka. Głównymi źródłami białka są drób, mięso czerwone, ryby, nabiał, jaja, rośliny strączkowe oraz produkty wytwarzane z roślin strączkowych, a także orzechy. Oczywiście białko zawarte jest również w innych produktach, ale jest go mniej, a produkty te nie traktujemy jako najlepsze źródła białka. W diecie kobiet z PCOS, które nie stosują diety wegetariańskiej lub wegańskiej warto włączać chude mięsa, tłuste ryby, jaja i unikać produktów przetworzonych np. niskogatunkowych parówek, kiełbas, wędlin. Ja polecam upieczenie schabu, piersi z indyka lub kurczaka i stosowanie ich jako wędlina na kanapkę. Unikać należcy raczej dużych ilości mięsa czerwonego w postaci przetworzonych wędlin, pasztetów, kiełbas, potrawek i innych. 

Warto też dodać, że hodowla mięsa i wytwarzanie z niego mięsnych produktów jest związane z wykorzystaniem często antybiotyków oraz hormonów. To samo dotyczy produktów nabiałowych oraz jaj od kur z chowu klatkowego. Stąd istotne jest by starać się spożywać mięso, jaja i ryby z hodowli organicznych lub czerpać od lokalnych, dobrze znanych hodowców. Jeśli miałabym polecić na jakiś produktach nie warto oszczędzać to właśnie będzie to mięso, jaja i ryby z dobrych źródeł. To szczególnie ważne dla kobiet z PCOS!

 

 

CUKRY PROSTE POD OSTRZAŁEM

 

Ten punkt jest bardzo mocno powiązany z pierwszym czyli dotyczącym węglowodanów. Zdecydowałam jednak jeszcze raz o tym napisać, bo to bodaj jeden z najważniejszych punktów, a niestety najczęściej przez kobiety z PCOS nieprzestrzegany. Niestety nasza choroba wiąże się z unikaniem słodyczy, soków, napojów, drinków, słodkich serków, mlecznych deserów, słodkich bułek, batoników, herbatników i wszelkich innych komercyjnych słodkości. Bardzo trudno przestrzegać tego punktu, bo mamy zachcianki na słodkie szczególnie podczas okresu, często słodkości rekompensują trudności dnia codziennego i w końcu „każdy chce mieć coś od życia”. Niestety te bomby mają najczęściej najwięcej cukru, złej jakości tłuszczu, masę innych dodatków i powodują bardzo szybki wyrzut insuliny, ochotę na większą lub kolejną porcję, a w konsekwencji po prostu uzależniają. Warto obejrzeć poniższy filmik, który obrazuje co cukier robi z naszym mózgiem.

Jeśli nie możesz poradzić sobie z ochotą na słodycze to polecam ustalić jeden lub maksymalnie dwa dni w tygodniu, w których jadamy coś słodkiego, niezbyt dużego i najlepiej nie przekraczającego około 200-300 kcal. Taki „cheat day” pozwala wytrwać na diecie. Oczywiście najlepiej aby to były zdrowe słodkości czyli domowe batony z suszonych owoców, pralinki z daktyli i orzechów czy słonecznika. 

UWAGA! Nie zachęcam do jedzenia słodyczy. Proponuję tylko wyjście na miarę ludzkich możliwości dla tych, którzy uwielbiają słodycze i trudno jest im z nich zrezynować. W praktyce bowiem lepiej dać komuś możliwość zjedzenia czegoś słodkiego co będzie uwzględnione w bilansie energetycznym niż zakazać tego całkowicie. Jako dietetyk wiem, że zakazy najgorzej wpływają na pacjentów. Jako człowiek…zwyczajnie wiem jak jest. Mam tak samo często ochotę na słodycze i żywieniowe grzechy jak wszyscy. To nie jest coś co nie jest mi znane.

Jeśli słodzisz i potrzebujesz wypić słodką herbatę, kawę, nie potrafisz się odzwyczaić to zawsze lepszym rozwiązaniem niż cukier będzie ksylitolo którym napisałam cały wpis czy naturalna stewia. 

Drugą strategią na poradzenie sobie z olbrzymią ochotą na słodycze jest dbanie by dieta w PCOS była zasobna w odpowiednią ilość chromu lub nawet przyjmowanie go w postaci suplementu. Jeśli zdecydujesz się na zakup chromu miej na uwadze jego wchłanialność. Najlepiej wchłania się pikolinian chromu i taki suplement warto kupić. Ja polecam chrom Now Foods, który zawiera 200 mikrogramów pikolinianu chromu lub suplement chromu firmy Solgar, który zawiera 500 mikrogramów pikolinanu w kapsułce. Obecnie testuję chrom Now Foods i jestem bardzo zadowolona. 

Jeśli chodzi o chrom to ma on też pozytywnie oddziaływanie na insulinooporność i glikemię u kobiet z PCOS oraz u osób z cukrzycą typu II. Jedno z badań wykazało również pozytywny efekt pikolinianu chromu w stymulacji owulacji. Kilka badań dostępnych tutaj: 1, 2, 3, 4. 

 

 

 

ZDROWE TŁUSZCZE

 

Dieta w PCOS to w dużej mierze równoważenie oddziaływania posiłków zawierających węglowodany na insulinę, odpowiednimi źródłami tłuszczów. Tłuszcze są ważne by zmniejszać odpowiedź insulinową na węglowodany spożywane z posiłkiem, a więc ograniczać wyrzuty insuliny i zapobiegać insulinooporności lub dalszemu jej rozwojowi. Dlatego zdecydowanie odradzam stosowanie jakichkolwiek odłuszczonych produktów, a wręcz pamiętanie by źródła tłuszczu znalazły się w każdym posiłku (nie jest dobrym rozwiązaniem zjedzenie jako posiłek sałatki składającej się z samych owoców lub owsianki na wodzie z owocami).

Postaw zatem na oliwę z oliwek, olej kokosowy, awokado, orzechy, pestki, nasiona, sezam, produkty strączkowe (jeśli je dopuszczasz w diecie, ponieważ grupa tych produktów nie przez wszystkich może być włączona do diety), tłuste produkty mleczne jeśli je dopuszczasz w diecie (mleko, jogurt grecki, twaróg), tłuste ryby, jaja. Sprawdzi się też mleko kokosowe jako zamiennik śmietany, a masło zdecydowanie zamiast margaryny (nie jestem zwolenniczką margaryn i chyba nigdy nie będę). Wszelkiego rodzaju sery żółte i inne wysokokaloryczne produkty nabiałowe powinny być raczej spożywane sporadycznie (w zależnosci od stanu zdrowia pacjentki, ponieważ nie każda pacjentka może produkty nabiałowe spożywać).

Nie polecam stosowania olejów: słonecznikowego, z pestek winogron, sojowego, kukurydzianego, ze względu na ich niekorzystane prozapalne oddziaływanie w ustroju, o którym napiszę przy okazji innego wpisu o tłuszczach. 

 

DIETA W PCOS CZYLI DIETA Z DUŻĄ ILOŚCIĄ WARZYW

 

Warzywa to skarbnica składników aktywnych, błonnika i witamin. Zawierają duże ilości antyoksydantów, bioflawonoidów i polifenoli i choć te nazwy wydają Ci się zapewne kosmiczne to uwierz, że związki należące do nich czynią w naszym organizmie cuda. Oprócz nich w warzywach (owocach również) znajdują się duże ilości tak zwanego błonnika rozpuszczalnego w wodzie, a ten odgrywa bardzo istatną funkcję w obniżaniu stężenia cholesterolu we krwi, ponieważ wpływa na jego usuwanie z kałem. Ponadto wpływa na prawidłową pracę jelit, wypróżnianie, zwiększa poziom nasycenia po posiłkach, dzieki czemu dłużej nie czujemy głodu. Zalet błonnika jest jeszcze więcej. Tymczasem zachęcam Cię, aby warzywa znajdowały się niemal w każdym Twoim posiłku. Staraj się jeść codziennie minimum 700g warzyw. Minimum. Dieta w PCOS powinna naprawdę obfitować w warzywa!

 

pcos dieta


OPTYMALNA ILOŚĆ POSIŁKÓW

 

Bardzo trudno dać jednoznaczne zalecenie ile posiłków powinna zawierać dieta w PCOS.  Spowodowane jest to głównie faktem, że jesteśmy różne, mamy różne potrzeby, choroby towarzyszące i różny stopień insulinooporności (nie spotkałam jeszcze kobiety z PCOS bez insulinooporności). Niektóre kobiety muszą, choć nie chcą, jeść jedynie  2-3 posiłki w ciągu dnia bez podjadania (!), a inne potrzebuję jeść jak w zegarku co 3-4h. Najważniejsze jest zawsze sampoczucie i stopień insulinooporności oraz kontrola dietetyczna.

Optymalna ilość posiłków musi został ustalona na drodze prób i błędów, samopoczucia, osiągniętych celów zdrowotnych i żywieniowych. To PROCES, który trwa czasem miesiące i zamuje co najmniej kilka konsultacji dietetycznych. U niektórych duże 2-3 posiłki w ciągu dnia spełniają najlepszą rolę, pocjentka odzyskuje dobre samopoczucie, a u niektórych posiłki co 4 godziny są absolutnym minimum. Na tej drodze warto uzbroić się w cierpliwość i skonsultować ze specjalistą. Na pewno jednak mogą pomóc Ci pytania: 

Po jakim czasie od posiłku jestem głodna?

Ile zjadłam i co zjadłam, że odczuwam głód? Jaki to był posiłek? Co w nim dominowało? Węglowodany, białko czy tłuszcz?

Po jakich produktach i w jakiej ilości odczuwam głód,  a po jakich sytość?

 

SUPLEMENTACJA 

 

Dieta w PCOS to nie tylko odpowiednie żywienie, ale też suplementacja. O ile wspomniany wcześniej chrom jest suplementem nieobligatoryjnym w przypadku PCOS (choć wg mnie bardzo ważnych), o tyle jest kilka takich suplementów, które powinna brać według mnie niemal każda kobieta, której dotyczy ta choroba. Do tych suplementów należy witamina D3, która zwykle jest chronicznie niedoborowa w PCOS, kwasy omega-3, inozytol, magnez, cynk, kompleksy skłądników antyoksydacyjnych, a jeśli nie to chociaż zwiększone dawki witaminy C, a także dla bardziej zaawansowanych complex witamin z grupy B, dodatkowo można suplementować cynamon, pić miętę zieloną czy przyjmować olej z wiesiołka. Bardzo dużo można zrobić w kwestii zarządzania PCOS odpowiednią suplementacją i wydaje mi się, że często gdyby nie ona wiele kobiet nie urodziłoby dziecka i nie zostało mamami, nie poprawiło stanu swojego zdrowia i samopoczucia i nie wyszło z obłędnego kręgu tej choroby. 

Na koniec pragnę jeszcze raz przypomnieć, że zalecenia ogólne, jak sama nazwa wskazuje są zaleceniami dla ogółu, a nie dla poszczególnej jednostki. Zalecenia indywidualne ustala się z dietetykiem na podstawie obszernego wywiadu żywieniowego i analizy wyników badań, chorób towarzyszących czy nietolerancji pokarmowych. Do znudzenia będę powtarzać, że skoro nie chodzimy w majtkach sąsiadki to nie powinniśmy stosować również jej diety. Buty też nie wszyscy noszą takie same i nie w tym samym rozmiarze. No i żeby jeszcze dodatkowo odzwierciedlić powagę indywidualnych konsultacji dietetycznych powiem tyle: nie oczekujemy od jednorazowej wizyty u lekarza, że nas wyleczy, ani od dentysty, że na jednej wizycie poradzi sobie ze wszystkimi ubytkami oraz wyleczy chore zęby. Polecam zatem podchodzić do pracy z dietetykiem dokładnie w ten sam sposób. Dietetyk nie wróży z fusów, musi poznać pacjenta, pacjent sam siebie też poznaje, a do tego potrzeba czasu i co najmniej kilku spotkań. 

Mam nadzieję, że ten wpis pomógł Ci zrozumieć czym charakteryzuje się dieta w PCOS. Polecam abyś zapisała się na mój newsletter poniżej, aby nie przegapić żadnych nowych artykułów. 🙂 Daj znać czy wyciągnęłaś coś dla siebie w komentarzu. 🙂 Ten wpis ma prawie 2500 słów więc będzie mi niezmiernie miło jeśli chociaż kilkoma słowami odpowiesz co myślisz i czy to było przydatne co przeczytałaś. 🙂 

Ściskam 

http---signatures.mylivesignature.com-54494-118-13B24DD0D3774E1D957788BB57533FD8

 

 

 

  • Facebook User

    Polecam mieszankę ziół Ojca Grzegorza Sroki na poprawę endometrium i pracy jajników – może sprawdzić się przy PCOS: http://pani-iksinska.blog.pl/?p=143

  • Magda Ce

    Artykuł zrównoważony , choć nadal nie wyczerpuje tematu, dobrze jednak , że pisze Pani włąsnie w ten sposób , że wszystkie jesteśmy inne i to co dla jednego jest dobre, drugiemu może zaszkodzić…zaintrygował mnie jeden wpis w dyskusji na temat nabiału…z racji tego że też jestem pcos + IO tu i tam w paru miejscach były własnie takie dyskusje na temat wpływu nabiału na IO i jakie to straszne i niedobre… z tym że nigdzie nie znalazłam żadnych wiarygodnych źródeł potwierdzonych badaniami, mówiących że nabiał jest taki strasznie be…osobiście nigdy nie odczułam wyrzutu insuliny po spożyciu sera czy jogurtu, badałam też poziom cukru i ….nic…cukier jak złoto…zjem serek, bez chlebka…albo soldną porcję tłustego jogurtu…nie robie sie szybko głodna po tym, nie spada mi cukier, nic sie niedobrego nie dzieje…czyli co ? lipa jakaś? gdyby mogła pani poszukać jakiegoś wiarygodnego źródła, byłabym wdzięczna…dla mnie nabiał jest ważny bo oprócż pcos i IO przyplątała mi sie jeszcze hiperurykemia, choć jestem Wege od 16 lat, więc jakieś źródła białka muszę mieć…jak nabiał pójdzie też von to ja już nie wiem…

  • Magdalena Wolska

    Witam, mam 38 lat. Stwierdzone Pcos przez trzech lekarzy. Pierwszy raz 9 lat temu lekarka stwierdziła Pcos kiedy mieszkałam w USA na podstawie brak regularnego okresu plus badanie usg. LH 9, FSH-3,6. Zaleciła tabletki antykoncepcyjne, po odstawieniu których miałam zajść w ciążę. Tak się też stało, urodziłam zdrowego chłopca, dwa lata później bez żadnego planowania drugiego syna. Ciąże obydwie zdrowe, donoszone, zero problemów. Moja waga to osobny temat. W górę i w dół. Fakt jestem obrzartuchem. Od czerwca 2015 staram zgubić się zbędne kg, 15 kg zgubiłam przy zbilansowanej diecie 3 posiłki plus dwie przekąski. Ale jeżeli zdaży sie mi odstępstwo np 1 wyjście do restauracji plus wino waga skoczy mi o 2 kg i tak utrzymuje się przez dwa tygodnie. Po obrzastwie świątecznym 4 kg na plusie. Czy to normalne? Moje wyniki glukoza 79, 95 i 65. Insulina 3, 55, 20. Z tego co czytałam to ok, IO nie ma jest hiperglikemia poposiłkowa. Chyba tutaj przeczytałam że jak jest PCOS to zawsze jest IO. Moje wyniki z 2014 FSH 3,6 LH 3,03. Ja się pytam co mi jest? Mam Pcos czy nie??? Z tego bełkotu lekarskiego już nic nie wiem.

    • Magdalena nie jestem lekarzem i nie diagnozuję chorób zwłaszcza, że przedstawiasz wyniki z 2014 roku, dodatkowo niepełne. Od tamtego czasu bardzo wiele też mogło się zmienić. PCOS diagnozuje się zgodnie z 3 kryteriami o którym pisałam tutaj http://www.bykamila.pl/diagnostyka-pcos/ . Nieregularne miesiączki lub ich brak, objawy androgenizacji i obraz policystycznych jajaników w USG to kryteria. Mając do czynienia z panelem badań jestem w stanie przypuszczać czy występuję PCOS, ale diagnozy nie stawiam. Pisałam o tym, że jeszcze nie spotkałam się z Panią, która ma PCOS i nie ma jednocześnie IO, ale to nie znaczy, że takie nie istnieją 🙂 Co do spożywania zywności w nadmiernej ilości to faktycznie są osoby, które bardzo szybko tyją, zatrzymują wodę w organizmie oraz nawet drobne odstępstwa od diety powodują tycie. Może być to spowodowane np. problemami z tarczycą, kortyzolem, leptyną. Przyczyn jest wiele i trzeba szukać. Zdrowa dieta to na pewno pewnik na który należy postawić. 🙂

      • Magdalena Wolska

        Jakie badania powinno się wykonać żeby stwierdzić czy jest problem z kortyzolem, leptyną ? Wszelkie badania na tarczycę wykonałam i mieszczą się w normie-muszę jednak wybrać się do specjalisty z nimi.

  • Anna

    Mam pytanie odnośnie cynku i pestek dyni oraz słonecznika. Jedna dietetyk kliniczna z która miałam do czynienia stwierdziła, żebym nie jadła pestek dyni a słonecznika ograniczyła, gdyż działają one androgennie, właśnie poprzez cynk w nich zawarty. Zgłupiałam. Słyszałaś coś o tym?

    • Anna z mojej wiedzy wynika, że największy wzrost produkcji testosteronu zachodzi w przypadku mężczyzn i kobiet, którzy mają niedobory tego pierwiastka. Po zastosowaniu suplementacji odnotowuje się znaczy wzrost stężenia testosteronu. W przypadku braku niedoborów suplementacja nie prowadzi do większych zmian. Co do samych pestek natomiast…nie spotkałam się z takimi badaniami, które by stricte oceniały ich wpływ na produkcję testosteronu. Sama nie zalecam ograniczania pestek słonecznika i dyni, ale też nie zalecam by się nimi objadać łyżkami. Są raczej elementem w diecie. Cynk natomiast sam w sobie pełni olbrzymią ilość funkcji i nie jest rozsądne doprowadzanie do jego niedoborów by obniżać androgeny, To można robić np. pijąc zieloną miętę. Mam nadzieję, że pomogłam 🙂

      • Anna

        Też mnie to zastanowiło bardzo. 🙂
        Generalnie chciałabym czasami dodawać pestki dyni do sałatek, w niewielkich ilościach.
        W jakimś miejscu obiłam się tylko o informację, że mają w sobie jakieś substancje zachowujące się jak androgeny, a w innym że przez zawarte w sobie fitohormony może zwiększać produkcję testosteronu. Jakoś bardzo wiarygodne źródła to to nie były, więc sama nie wiem, co o tym myśleć.
        A czy jakieś inne produkty, substancje, czy zioła mają tez wpływ na obniżenie androgenów?

        • Myślę, że nie musisz się bać pestek. Nie stanowią one takiego zagrożenia w diecie w PCOS jak np. za duża ilość wędlowodanów w diecie, źle zbilansowane posiłki, zbyt mała podaż tłuszczów, za mało ruchy czy niedobory składników mineralnych i witamin. Jeśli chodzi o obniżanie androgenów za pomocą diety to będę pisała o tym oddzielny post, ale na ten moment, żeby nie pozostawić Cię bez odpowiedzi możesz pić zieloną miętę (nie pieprzową), jadać siemię lniane, przyjmować suplement diety w postaci kwasów omega-3, oleju z wiesiołka , niepokalanka, wierzbowicy. Nie obędzie się bez aktywnośći fizycznej i według mnie również uważnego życia. Co mam tutaj na myśli? Zwolnienie, zastanowienie się nad zdrowiem, tym co nas w danym momencie stresuje. Warto znaleźć sobie przestrzeń i aktywności, które nas zrelaksują, pomogą się wyciszyć, odzyskać więcej spokoju i obniżać kortyzol. 🙂

          • Anna

            Dziękuję bardzo za odpowiedź. 🙂
            Zieloną miętę właśnie zamówiłam i dziś odbieram paczuszkę. Siemię lniane zjadam codziennie, omega-3 też łykam. Aktywność fizyczna jest – ale musiałam ją trochę zmienić. Za wysoki poziom kortyzolu dał się we znaki, czekam na wyniki bardziej szczegółowych badań. Więc są spacery, nordic walking, joga, a teraz dojdzie jeszcze rower – w tempie własnym, bez presji. Szydełkuję, robię na drutach i robię biżuterię – to moje odstresowywacze-wyciszacze. Ale wiem, że pewne rzeczy muszę jeszcze sobie, że tak powiem w głowie poukładać. Często dopada mnie pętla straszna – denerwuję się, że coś idzie nie tak – że wyniki nie takie, że znowu zmiana leczenia, że coś nowego doszło, że waga spada wolniej, a później wkurzam się na siebie, że się denerwuję. 😉

          • Anna to wszystko wymaga czasu, nauki siebie, eksperymentowania i traktowania z należytą uwagą, ale i cierpliwością. Sama często mam podobnie i nieustannie sobie powtarzam: „Kamila, łagodniej, wolniej, świadomiej”. Myślę, że jesteś na świetnej drodze! Odstresowujesz się, edukujesz, czytasz. To dobrze 🙂 Będzie dobrze!

          • Anna

            Musi być dobrze. Po tylu latach w końcu musi pójść coś w dobrą stronę. 🙂 Inaczej błędne koło się nie skończy. A przecież chcę czuć się lepiej i osiągnąć cel. Dziękuję, za miłe słowa 🙂
            Pozdrawiam 🙂

  • Ivai Q

    Muszę przyznać, że przeczytałam artykuł w mgnieniu oka. Sama mam to szczęście, że nie choruję na pcos, ale moja bardzo dobra kumpela prawdopodobnie się z tym zmaga (celowo piszę prawdopodobnie, bo w jej przypadku było już tyle diagnoz, że głowa mała…), a i w szerszym otoczeniu sporo się o tym słyszy. Artykuł godny polecenia 🙂 jestem pod wrażeniem.
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Bardzo Ci dziękuję za komentarz. Wiem, że kobiety z problemami hormonalnymi często chodzą od lekarza do lekarza, badają się ze wszystkich stron i trudno im wreszcie dowiedzieć się gdzie leży przyczyna. Jeśli u Twojej koleżanki akurat PCOS jest problemem to będę wdzięczna za przekazanie jej linka do artykuły. Może to być pierwszy krok ku lepszemu zwłaszcza, że diagnostykę PCOS omawiam bardzo dokładnie. Pozdrawiam 🙂

      • Ivai Q

        I za tę dokładność głębokie ukłony w Twoim kierunku. Naprawdę piszesz rzetelnie i konkretnie na temat.
        Myślę, że nawet osoby, które się nie borykają z tym problemem uznają tekst za przydatny, bo (jak wspomniałam) coraz więcej kobiet się z tym zmaga, więc łatwiej o pomoc dla kogoś bliskiego.
        Pozdrawiam i więcej takich tekstów! 🙂

  • Ciekawe, że nie piszesz o wykluczeniu mleka. Na wszystkich zagranicznych portalach o pcos piszą, że to jeden z najważniejszych kroków, by zająć się swoimi hormonami (przy insulinooporności chyba podobna zasada). Sama od lutego próbuję nie jeść produktów mlecznych (prócz masła) i przyznam, że jest to dla mnie bardzo trudne (zwłaszcza jeśli chodzi o sery, bo mieszkam we Francji 😛 więc czasem mi się zdarza, ale już nie codziennie). Będę zaglądać, bo chętnie dowiem się czegoś więcej z innego punktu widzenia 🙂

    • Napisałam tutaj o zasadach ogólnych, a całkowite wykluczenie nabiału według mnie nie jest obligatoryjne dla wszystkich. W wielu przypadkach stanowi faktycznie bardzo ważne zalecenie, ale wg mnie nie ma potrzeby terroryzować się jeśli nie trzeba. Dokładnie ta sama historia jest z glutenem. 🙂 Nie mniej jednak zalecam wybierać nabiał organiczny i naprawdę nie przesadzać z jego ilością w diecie. Np. nie jest dobrym rozwiązaniem jedzenie produktów nabiałowych codziennie do niemal każdego posiłku np. na śniadanie mleka, 2 śniadanie jogurt, do obiadu i kolacji sery. Zachęcam do zaglądania częściej 🙂 Pozdrawiam

  • Kamila jak zwykle świetnie przygotowany post <3 i duży głos rozsądku w całym tym dietetycznym szaleństwie. Napisałam do Ciebie też na FB bo chciałabym poznać Twoje zdanie na jeden temat, a nie chcę publicznie pisać o szokujących newsach żywieniowych, co do których sama nie jestem przekonana 😉

    • Szybciej zareagowałam na fb niż disqus dał znać, że jest komentarz 🙂 Dzięki Aga jak zwykle za dobre słowo. A co do tematu o newsach dietetycznych to mam nadzieję, że już rozwiałam Twoje wątpliwości 🙂